|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
sowy-i-szklana-kulka Kim jesteśmy, gdzie jesteśmy? Jestem z moim bratem w jakimś ogromnym domu, który potem okazuje się pałacem. W pokoju, w którym jesteśmy, trzeba najpierw pozapalać świece, bo nie jest wystarczająco widno. Niektóre świece są czerwone. Jedna jest dziwna, pozioma i ma jakieś lusterko czy szkiełko. Wszędzie jest biało i przyjemnie. Pachnie luksusem. Znajdujemy jakiś przedpotopowy telefon, który w rzeczywistości nie wiem, czy jest telefonem - ma dużo przycisków i jest kolorowy, przypomina trochę stare liczydła. Dzwonimy, bo chcemy zamówić coś do jedzenia. Gdzieś obok leży menu. Prezentowane w nim dania są wyszukane, pamiętam tylko, że w jednym z zestawów pojawiają się krewetki, a ja mam na nie straszną ochotę i jestem głodna. Pytam, gdzie my właściwie jesteśmy. Wyczytujemy gdzieś, że znaleźliśmy się: a) albo w Kopenhadze b) albo w pałacu u Kopen Hagena c) albo w pałacu Ben Hagena A ja wcześniej myślałam, że jesteśmy na południu, w San Marino. Spostrzegamy, że w jednym z przedpokojów są uchylone drzwi i pali się światło. Schodzimy na dół, tam gdzie śpi szofer. Śpi na podłodze i jest okryty kilimem w paski. Jeszcze dobrze nie zdążyliśmy wejść, a on mówi, że dziś ma wolne i nie pracuje. Jest atletycznym, olbrzymim Rzymianinem o ołowianej, ciemnej skórze i gabarytowej twarzy. Mówimy mu o świetle i uchylonych drzwiach, a on na to, że wszystko jest w porządku i tak jak zwykle. Nie jest nic a nic zaskoczony naszą obecnością.Wstał na chwilę i znowu poszedł spać, bo jeszcze nawet nie świta i jest ciemno. Idziemy dalej. Przed nami rozpościera się ogromna, podłużna, jasna sala. Nie widzę przed sobą przeciwległej ściany, lecz długi korytarz. Okazuje się, że to sala balowa. Jednak ma kraniec, na którym znajduje się fioletowo-lawendowy kącik: narożnik, stół z bukietem kwiatów, dwa wielkie krzesła i okna przesłonięte lekko ciemnozielonymi aksamitnymi zasłonami. Szyby są mokre od deszczu. Widać przez nie niewyraźnie lampy uliczne, kamienice. A ja wcześniej myślałam, że jesteśmy na odludziu, a nie w mieście. Tagi: sennik 2009-10-16 22:31:47 skomentuj (2) Róż róż wenecki brudny róż stary róż lila róż angielski róż pudrowy róż jasny róż ciemny róż ciepły róż jaskrawy róż zgaszony róż perłowy róż matowy róż wiśniowy róż delikatny róż intensywny róż róż policzków mleczny róż jaśminowy róż metaliczny róż aksamitny róż róż fuksji różanecznik biały róża dzika róża olejek różany roza Rozalia Rozalinda Roza Róża różaniec szklane paciorki drzewo różane różany ogród krzak dzikiej róży pączki róży pąki białych róż paki róż pączki dzikiej róży dzika róża mydełko różane różana sól do kąpieli herbata z dzikiej róży Anna Rosa płatki róży różowa szminka rózowy błyszczyk do ust róż do policzków bukiet róż czerwona róża bukiet czerwonych róż żółta róża biała róża róża herbaciana róża pąsowa czarna róża czarny różaniec 2009-10-05 22:19:24 skomentuj (0) Bałkan Niemiec Salomon Schweigger przejeżdżał przez Bałkany w 1577 roku jako ksiądz w poselstwie cesarza Rudolfa II do sułtana Murada II. Pozostał w stolicy osmańskiej trzy lata, a wsławił się wysiłkami podejmowanymi wspólnie ze Stephanem Gerlachem, mającymi na celu doprowadzenie do zbliżenia Kościołów ewangelickich z prawosławiem, włącznie z propozycją zawarcia sojuszu przeciw władzy papieskiej. Był absolwentem uniwersytetu w Tybindze, przetłumaczył na włoski krótki katechizm Lutra, ponieważ wielu chrześcijan w imperium osmańskim znało ten język. Po powrocie do Niemiec opublikował niemieckojęzyczny przekład Koranu. Schweigger prowadził dziennik swoich wojaży z lat siedemdziesiątych XVI wieku, który wydano w 1608 roku. Zawarł w nim szczegółowy opis Haemusu, stosując nazwy „Emum”, „Hemo” i „Hemus”. Pierwszy po Kallimachu przekazał turecką nazwę góry – „Bałkan”, potwierdzając tym samym jej rozpowszechnienie w regionie. Jako jedyny podróżnik wymienił bułgarską, słowiańską nazwę góry (o której mówił jednak, że jest nazwą chorwacką) – „Comonitza” (...).
Maria Todorova Bałkany Wyobrażone 2009-10-04 21:07:04 skomentuj (0) Kto to mówi Rozpadam się na miliony drobnych kawałków, omega plus ceramidy tu nic nie pomogą ani potrójne wybielanie. Moja plazma jest zbyt rzadka. Potrzebuję więcej żelatyny albo holenderskich malarzy. Idę pogłaskać kota
i znowu rozpadam się na miliony. Tagi: próby i próbki 2009-09-19 16:06:50 skomentuj (0) Czas herbaty Słoń indyjski, czyli poranek na Nowej Hucie w takich szklankach podaje się herbatę w buł garskich kafejkach ![]() herbata prowincjonalna, czyli zamykanie słońca w szklance /Lelechów/ 2009-09-19 00:07:47 skomentuj (0) Varia Bułgarki, przynajmniej te opalające się na plażach są w ogromnej większości młode i bardzo szczupłe. Zero celulitisu (sic!), poza tym są brązowe - opalają się na czekoladowy kolor /nie żółty, żółto-brązowy lub czerwony ; )/ Pewnej nocy trafił mi się niesamowity widok. Księżyc odbijał się w wodzie i morze na całej swojej widocznej szerokości zrobiło się srebrzyste, co kontrastowało z czarnym niebem. Do tego świerszcze, które wszystko zagłuszały i chłodny wiatr. Piasek na plażach jest nieco grubszy od piasku spotykanego np. nad Bałtykiem, w zasadzie, można powiedzieć, że jest to drobny żwirek. Kiedy się po nim dłużej stąpa, ma się wrażenie, że papier ścierny szlifuje stopy. Gdzieniegdzie można znaleźć skamieniałe muszelki, oczywiście o tych zwykłych, nie pokrytych kamieniem, już nie wspominając. Bułgarskie kobiety są bardzo miłe i życzliwe i pomocne /z wyjątkiem spotykanych gdzieniegdzie starszych sprzedawczyń/. U mężczyzn natomiast bezinteresownej życzliwości nie odnotowałam. Tagi: morze czarne 2009-09-13 23:41:27 skomentuj (0) |